zamknij

Spotkanie organizacyjne szkoły tańca Bałtyckiego Teatru Tańca

08-09-2015

 Informujemy, iż zebranie organizacyjne i zapisy do szkoły tańca Bałtyckiego Teatru Tańca odbędą się 21 września (poniedziałek) w budynku Opery Bałtyckiej (wejście od ul. Towarowej) w dużej sali baletowej, grupy dziecięce i młodzieżowe o godz. 17:30 oraz dorośli o godz. 18:00.

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych!

 

zamknij
drukuj

BTT


Jacek Marczyński, Pamięć, nieodłączny przyjaciel, "Ruch Muzyczny", grudzień 2014

Jacek Marczyński, Pamięć, nieodłączny przyjaciel, "Ruch Muzyczny", grudzień 2014:

Na pustej scenie tylko on - mistrz, a w jego rękach marionetka, w tle muzyka Bacha. Mężczyzna stara się tchnąć w lalkę życie, lecz zjawia się dziewczyna i rozpoczyna się ich taniec o pięknej, czystej formie. Dziewczyna porzuca jednak nauczyciela, zatracając się z innym mężczyzną w kolejnym duecie, nie mniej szlachetnym w rysunku niż poprzedni. Oboje zostaną jednak niebawem wchłonięci przez natrętny i agresywny tłum. Stary mistrz drażni wszystkich, kto inny chce być nauczycielem mas. Narasta dezintegracja i chaos - czy zatem warto było niszczyć to, co stare? Tak można opisać akcję Body Master Izadory Weiss - choreografii istotnej, programowej, jeśli nie najważniejszej w twórczości tej artystki. Cztery lata temu stworzyła ona Bałtycki Teatr Tańca, jeden z najciekawszych zespołów w Polsce. Najnowszą pracą Izadora Weiss pokazuje, że w jej spojrzeniu na sztukę tańca zachodzą istotne zmiany.

Fascynacja Kyliánem

Nigdy nie ukrywała fascynacji stylem Jiříego Kyliána; wielokrotnie podpatrywała w Hadze, jak pracuje z Nederlands Dans Theater. To, co Izadora Weiss prezentuje z własnym zespołem świadczy, że wiele się tam nauczyła. Jej rozumienie terminu: teatr tańca, bliskie jest temu, co kreuje Jiří Kylián. Taniec dla niego nie jest sztuką abstrakcyjną, nawet pozbawiony fabuły ma pokazywać relacje międzyludzkie. A ekspresja musi zostać ujęta w szlachetnej formie.

Body Master należy traktować jako swoiste pożegnanie z Kyliánem. Izadora Weiss odchodzi od ruchu eleganckiego, zmysłowego i ulotnego zarazem. Jej choreografie bardziej uwypuklają fizyczność, odwołują się do pierwotnych instynktów. To jakby urban dance, kształtowany nie w sali baletowych ćwiczeń, ale w mało eleganckich dzielnicach wielkich miast. W tego typu poszukiwaniach Izadora Weiss nie jest osamotniona, w przeciwieństwie jednak do wielu innych współczesnych choreografów jej prace nadal cechuje piękna plastyka ciała. Taniec to dla niej kompozycja w przestrzeni, a wszystkie elementy mają jasno określone miejsce. Razem zaś tworzą precyzyjną formę.

Premiera na dwa wieczory

Body Master jest częścią projektu zatytułowanego Niderlandy. To najważniejsze przedsięwzięcie w dziejach Bałtyckiego Teatru Tańca, gdański zespół pracował nad nim rok. Końcowy efekt przedstawił podczas dwóch wieczorów, bo Niderlandy składają się z sześciu choreografii, które można pokazywać w różnych konfiguracjach, choć w całości świadczą o kondycji Bałtyckiego Teatru Tańca. Obok doświadczonego, o wyrazistej osobowości Filipa Michalaka, jest tu obiecujący Beniamin Citkowski - o miękkich, a zarazem ekspresyjnych ruchach. Obok pełnej szlachetności Beaty Gizy - drapieżna Sayaka Haruna.

W pierwszym wieczorze Niderlandów, Body Master zostało zestawione z pracami samego Jiříego Kyliána. Już po raz drugi przekazał on gdańskiemu zespołowi swe choreografie, choć nie robi tego często. Od 2012 roku Bałtycki Teatr Tańca ma w repertuarze jego No more play i Six Dances, teraz także Sarabande oraz Falling Angels. Porównanie tych dwóch kylianowskich premier świadczy o postępach, jakie Bałtycki Teatr Tańca poczynił w ciągu dwóch lat.

Czarno-białe balety

Nie jest łatwo tańczyć Kyliána - ten choreograf potrzebuje tancerzy o najwyższych umiejętnościach. Sarabande i Falling Angels powstały na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, w tak zwanym czarno-białym okresie twórczości Jiříego Kyliána, charakteryzującym się ascetyzmem użytych środków i niesamowitą ekspresją. W obu baletach zastosował on taniec zbiorowy, niemal bez solowych popisów. Sarabande to układ dla sześciu tancerzy wykonywany do elektronicznie przetworzonej muzyki Bacha. Sześciu mężczyzn, porzuciwszy barokowe szaty, coraz bardziej obnaża swoje ciała. Ich taniec staje się gwałtowny, wymaga ogromnej precyzji.

Tę pozornie abstrakcyjną kompozycję można traktować jako próbę ujawnienia tego, co w człowieku ukryte. Zdzierając kolejne warstwy ochronne, chcemy dotrzeć do tego, co zazwyczaj nieujawniane. Na podobnej zasadzie oparty jest Falling Angels dla ośmiu tancerek, do muzyki Steve'a Reicha. To przykład tego, że pod koniec lat osiemdziesiątych Kylián zaczął czerpać z dokonań tańca postmodernistycznego, nie zarzuciwszy umiejętności komponowania pięknych plastycznie obrazów.

Obraz Vermeera

Kyliánowskie w klimacie są dwie inne prace Izadory Weiss. W Light odwołuje się ona do teatralnych poszukiwań swego mistrza z ostatnich lat, choćby do Last Touch First. Light zaczyna się długą, rozgrywaną w ciszy sekwencją ożywiającą słynny obraz Vermeera Mleczarka. Mleko zaczyna pić mężczyzna, ona wyciera mu usta, potem całują się, ale dziewczyna jest tylko służącą, więc gdy pojawia się pani, zostaje ukarana. Prosty, idylliczny świat ulega rozbiciu. Czy to oznacza, że - tak jak w Body Master - dawne wartości dziś już nic nie znaczą? Czy prawdziwa sztuka nie przetrwa?

Ten balet pokazuje jeszcze jedną różnicę między Jiřím Kyliánem a Izadorą Weiss: jej choreografie opierają się na bardziej wyrazistej akcji. Widać to na przykładzie Light, także w Fun. To opowieść o uczuciowych grach. A ponieważ uczestniczą w nich dwaj mężczyźni i trzy kobiety, jedna z nich musi przegrać. Nie mamy jednak do czynienia z tragedią: to tylko flirt, następna okazja zapewne trafi się niebawem. Izadora Weiss pokazuje tu też umiejętność wpasowania ruchu w przebieg muzyki, nawet jeśli Nigel Kennedy interpretuje koncerty Vivaldiegio w szaleńczym tempie. Tego również nauczyła się u Kyliána.

Nie każdy jednak bywa pojętnym uczniem. Długoletni tancerz Nederlands Dans Theater, Francuz Patrick Delcroix, zrealizował w Gdańsku kyliánowski w stylistyce Clash. Całość opiera się na abstrakcyjnym ruchu, któremu brak jednak precyzji, by mógł wywrzeć silniejsze wrażenie. Może więc nie warto ciągle iść śladem mistrza? Może należy się usamodzielnić, niż być narażonym na ciągłe porównania? O tym są Niderlandy, choć Izadora Weiss na te pytania daje w gruncie rzeczy przewrotną odpowiedź. Body Master kończy bowiem scena, w której opuszczony mistrz tańczy ze swą marionetką. Być może nie jest już nikomu potrzebny, ale ten finał rozgrywa się przy piosence Jaromira Nohavicy. Czeski bard śpiewa, że pamięć jest najwierniejszym przyjacielem człowieka. Zawsze będzie mu towarzyszyć, nigdy go nie opuści.